www.chili.ubezpieczenia-oc.net

Po raz pierwszy zaczęto
Po raz pierwszy zaczęto stosować środki chwastobójcze, jeśli chodzi o sadownictwo, na plantacjach owoców cytrusowych w Kalifornii. Było to ponad 40 lat temu, zanim jeszcze poznano wymienione wyżej preparaty. Znano wtedy tylko herbicydy olejowe, produkowane z ropy naftowej. Palą one i niszczą roślinność zielną jak wspomniany gramoxon, nie szkodzą zaś drzewom cytrusowym. W cytrusowych gajach Kalifornii herbicydy olejowe przyjęły się powszechnie. Stosuje się je w niektórych plantacjach przez 40 lat rok po roku. Pod drzewami nie rośnie żadna trawka, żaden chwast, chociaż przez ten czas gleba nie widziała pługa, brony, motyki ani innego narzędzia mechanicznego. Ależ to pustynia! - wykrzyknie biolog, wzdragając się przed takim nienaturalnym utrzymywaniem gleby na plantacji. Tymczasem wcale nie jest to system niezgodny z naturą, raczej przeciwnie, bo właśnie przewracanie gleby narzędziami mechanicznymi jest bardzo nienaturalne, gdyż niszczy jej strukturę. Struktura gleby w sadach kalifornijskich, gdzie utrzymuje się czarny ugór herbicydowy, jest wspaniała. Gleba jest pulchna jak ciasto. Może nas peszyć tylko fakt, że nie dodaje się do niej żadnej materii organicznej, a więc nie przybywa jej próchnicy. Trzeba jednak przypomnieć, że to południowa Kalifornia, klimat gorący, w którym materia organiczna w glebie i tak ulega szybkiemu spaleniu i nie gromadzi się w postaci próchnicy. Znacznie później zaczęto myśleć o wprowadzeniu ugoru herbicydowego do sadownictwa w klimacie umiarkowanym, dopiero wtedy, gdy pojawiły się środki chwastobójcze typu simazinu.
zakłady sportowe | projekty domów | Orange