Drzewa wysokopienne rozpowszechniły się w zachodniej i środkowej Europie, a poza tym nigdzie więcej na świecie. Nie próbowano ich nawet wprowadzać w Ameryce, głównie dlatego, że tam nigdy nie łączono rolnictwa z.sadownictwem, nigdy nie propagowano gospodarki dwupiętrowej. Rzecz ciekawa, że nigdy też nie wprowadzono drzew wysokopiennych w Rosji, chociaż pozostawała ona pod wpływem idei ogrodnictwa zachodnioeuropejskiego. Zdrowy instynkt rosyjskiego sadownika chronił się od tej innowacji idącej z Zachodu. W surowym klimacie rosyjskim najłatwiej można było sprawdzić, że drzewa niskopienne są odporniejsze na mróz niż wysokopienne. Tak więc ziemie polskie stanowiły wschodnią granicę, dokąd - na nasze nieszczęście - doszły drzewa wysokopienne.
Jak bardzo odporność drzew na mróz zależy od wysokości pnia i wysokości samego drzewa, można wykazać na przykładzie syberyjskich ścielących się sadów jabłoniowych. Rozciągają się one m. in. w okolicach Krasnojarska, gdzie temperatura przynajmniej raz na parę lat spada znacznie poniżej - 40° C. Nie można tam u-prawiać nawet Antonówki w formie koron swobodnych. Już za władzy radzieckiej opracowano na Syberii formy ścielące się po ziemi. Sadzi się w tym celu jednoroczne, nie rozgałęzione drzewka ukośnie i kulkami przyszpila się je do ziemi. Również i wyrastające z nich boczne odgałęzienia przygina się i kulkuje. Tworzy się więc korona płaska, podobna do opisanej poprzednio korony grusz w Japonii, ale leżąca prawie bezpośrednio na ziemi. Na Syberii opady śnieżne są obfite; w zimie ścielące się korony kryją się prawie w całości pod śniegiem, więc i najtęższe mrozy nie mogą im krzywdy wyrządzić. | |
|